Niderlandy – o tym jak dzielić rachunki, gdzie spędzać letnie popołudnia w Leiden i dlaczego „gezellig” to jedno z najważniejszych słów w języku holenderskim.

Co Cię podkusiło, żeby wyjechać do Holandii?:) W którym momencie wpadł ci do głowy ten pomysł?

Jedno słowo - podróże. Wystarczył jeden wyjazd w wakacje do Holandii, by ten kraj skradł moje serce i zadecydował o mojej przyszłości. Dlatego stanowczo polecam podróżować, bo to tworzy całkowicie nowy światopogląd. Jeśli ktoś zapytałby mnie 5 lat temu co sądzę o Holandii, to bym szczerze odpowiedziała, że nie mam o niej bladego pojęcia.

Czy proces rekrutacji na studia w Holandii to była przysłowiowa bułka z masłem?

Wydaje mi się, że proces rekrutacji na każde studia zagraniczne jest trochę bardziej wymagający niż na studia w Polsce. W przypadku Holandii trzeba posiadać międzynarodowy egzamin z języka angielskiego oraz dokumenty ukończenia liceum i wyniki matury przetłumaczone na angielski przez tłumacza. Dodatkowo, trzeba także napisać CV i personalny list motywacyjny, w którym wyjaśnimy dlaczego chcemy studiować na tej właśnie uczelni i kierunku.

W jakich aspektach holenderska edukacja jest lepsza od polskiej?

Podejście profesorów do studentów jest zupełnie inne. Mają bardziej przyjacielski i zrelaksowany sposób bycia. Często bywa tak, że wykładowcy znają doskonale twoje imię i pytają jak mija ci dzień. Nie jestem pewna jak jest w Polsce, ale tutaj mamy wszystko zelektryzowane, wiec jeśli ominie cię seminarium, na przykład z powodu choroby, to możesz je obejrzeć później, ponieważ są one nagrywane i dostępne na stronie do obejrzenia. MEGA przydatne przed kolokwium 😊

Co w Holandii Cię zachwyca?

Holenderska kultura i styl bycia. Holendrzy są zrelaksowani i niczym się nie martwią. Często ja stresuje się niepotrzebnie drobiazgami, czego oni nie rozumieją. Mają wyluzowane podejście do wszystkiego, chociażby do mody - Holenderki nie przejmują się makijażem, czy szpilkami.

No i same Niderlandy są przepiękne. Tulipany i przeurocze miasteczka z kanałami dookoła.

Jakie miejsce na swojej uczelni lubisz najbardziej?

Hmm… byłaby to chyba stołówka w moim budynku, bo spędzam tam każda przerwę z moimi znajomi. A jeśli zapomnę lunchu, to jest ogromny wybór kanapek i zup, każdego dnia inne i po kilka rodzajów do wyboru. A o cieplejszej porze roku zdecydowanie ogród botaniczny, który znajduje się zaraz obok budynku humanistyki i studenci mają tam darmowy wstęp.

Jakie jest Twoje ulubione słowo w języku niderlandzkim? (i czy wiążesz z tym językiem swoją przyszłość?)

Moje ulubione słowo to gezellig. Jest to jedno z najważniejszych słów w języku holenderskim i nie posiada dobrego tłumaczenia na nasz język. Najbliżej można to określić jako „przytulny”, ale Holendrzy nadużywają tego słowa w wielu znaczeniach. Gezellig słyszę codziennie, nawet na ulicy. Czasami w weekendy idę do „gezellig” kawiarni z przyjaciółką i po spotkaniu ona mi dziękuje za „gezellig” spędzony czas.

Jak najbardziej wiążę z tym swoją przyszłość, ponieważ by mieszkać i pracować tutaj w Holandii język holenderski jest bardzo przydatny. Nie jest wymagany, bo Holendrzy bardzo dobrze potrafią mówić po angielsku, ale w słyszałam ze wiele firm tutaj chętniej przyjmuje ludzi z językiem niderlandzkim. Po za tam ja bardzo lubię ten język i nawet go tutaj studiuję, kierując się w przyszłości w stronę bycia tłumaczem z języka niderlandzkiego.

Czy Twoim zdaniem język angielski może się przydać młodym ludziom? (i do czego przydał się Tobie?)

Moim zdaniem znajomość języka angielskiego to obowiązek w dzisiejszych czasach. W erze Internetu i telewizji po prostu nie da się go ominąć. Po za tym nie wyobrażam sobie podróżowania bez języka angielskiego. Moja babcia do tej pory powtarza jak bardzo żałuje, że nie nauczyła się angielskiego w szkole – opowiada, że nie było już miejsc na zajęciach z angielskiego, dlatego wybrała francuski.

W moim przypadku angielski przydaje się każdego dnia, rozmawiam po angielsku ze studentami z wymiany i z moim chłopakiem. Poza tym bez znajomości angielskiego nie miałabym szansy na studia za granicą i lepsze życie.

Spróbuj opisać Holendrów w trzech słowach:)

Sympatyczni, skąpi, bezpośredni.

W niektórych momentach wielu ludzi może uznać ich za nieuprzejmych, ponieważ są bezpośredni. Może zdarzyć się, że ktoś zapyta cię o coś, co możesz uznać za bardzo personalne albo nie uprzejme. Ale to nie jest celowe działanie, bo - jak wspomniałam - Holendrzy nie przejmują się drobiazgami i nie zdają sobie sprawy, że ktoś inny może czuć się z czymś niekomfortowo.

Kobiety i mężczyźni w Holandii uznają się za równych sobie. Wiec jeśli pójdziesz na randkę z holendrem, to nie możesz oczekiwać, że on za ciebie zapłaci „niczym prawdziwy gentelman”. Często bywa tak, że partnerzy dzielą się wszystkimi wydatkami. Dosłownie. Jeśli idziesz na drinki z Holendrami, to następnego dnia raczej dostaniesz link do aplikacji, gdzie będzie wyliczona kwota, którą masz oddać za drinki, które zostały ci „postawione”. Poza tym tutaj jest znacznie drożej, więc już same drinki mogą znacznie skurczyć portfel. To może nie brzmi aż tak źle dla niektórych, ale ja zdecydowałam się jednak użyć słowa skąpi. Więc, by odrobinę to sprostować, Holendrzy szukają też wszędzie sposobu by zaoszczędzić i często można też usłyszeć, że coś kosztuje „aż 5 euro!”.

Poza tym Holendrzy są przemili i w większości w supermarketach, pociągach czy dziekanatach spotykają mnie uśmiechnięte buzie, które z przyjemnością mi pomagają.

Jak opisałabyś Leiden, w którym mieszkasz się i uczysz?

Leiden to miasto typowo studenckie. Jest to niewielkie miasto, które słynie ze swojego uniwersytetu i tego, że jest miejscem urodzenia Rembrandta. Miasto jest urokliwe i pełne zabytkowej architektury oraz kanałów. Jest tutaj bardzo dużo studentów, wiec w barach i pubach spotykasz ludzi w swoim wieku. Jeśli interesuje cię prawdziwe studenckie życie, w Leiden funkcjonuje wiele bractw studenckich. Tylko moim zdaniem bractwa holenderskie są bardziej hardcorowe w porównaniu do amerykańskich. W holenderskich bractwach są imprezy nawet w tygodniu i nie ma czegoś takiego jak limit spożycia alkoholu. I istnieje tam taka zabawa jak „mały szpital”, gdzie rzucają w siebie talerzami, aż ktoś zostanie ranny i będzie potrzebował pomocy medycznej...

A Twoja uczelnia?

Moja uczelnia to Uniwersytet w Lejdzie. Jest to najstarszy uniwersytet i jednocześnie jeden z bardziej prestiżowych, ponieważ studiował tutaj aż sam król Holandii! Poza tym uniwersytet ma też najbogatszą historie, o jakiej słyszałam – studiowało tu i pracowało wielu naukowców i malarzy. Na ścianach pokoju uniwersytetu widnieją podpisy Winstona Churchilla, Mahatmy Gandhiego, Einsteina i wielu innych. Sam Rembrandt również tutaj studiował. I teraz ja mam zaszczyt tworzyć tutaj swoją własną historię i mogę powiedzieć, że jest ona na pewno wyjątkowa i niezapomniana. Decyzja o studiowaniu za granicą nie była łatwym wyborem, pociągnęła za sobą różne trudności i wydatki - ale okazała się być warta każdego poświęcenia.